Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom XII.djvu/062

Ta strona została uwierzytelniona.


Ale wdzięczność, jeźli komu
Winien jesteś za majątek
Ba, za życie, możesz śmiało
Bez wyrzutów i bez sromu
Zmazać w księdze twych pamiątek.
Bo któż pyta co się stało?
Na pozorze cała waga
I świat więcéj nie wymaga.
Przyjdzie kto z prośbą do ciebie
I dajmy na to, że błaga
Gwiazdy, co świeci na niebie,
Powiedz zaraz: „Dobrze, dobrze
Panie Bobrze,
Ty ją zasłużyłeś godnie
Będziesz ją miał niezawodnie,“
Bo obiecać cóż to szkodzi?
Obiecanka
Cacanka
A radość.....
A, że ktoś się tém uwodzi,
Że nie stanie mu się zadość,
Że w nadziei gwiazdy z nieba
Straci może kawał chleba,
Ty, nie stracisz nigdy na tém,
Opiekuńcza twa powaga
W słowach będzie stać przed światem,
Świat téż więcéj nie wymaga.
Przyjdzie murarz, budowniczy,
Muzyk, snycerz lub poeta,
Twego zdania sobie życzy,
W niem zachęta, w niem zaleta,