Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom XII.djvu/096

Ta strona została przepisana.


Daléj dworzan i rycerzy
W jeden wieniec łączy żal.
I nagle wszystko ucichło,
Oddech ustał w każdéj piersi,
Głos modlący zniknął z ust. —
Przed Bogiem dusza stanęła;
Ale ledwie smutna pewność
Ogarnęła całą myśl,
Połysk życia przebiegł zwłoki
I rumieniec oblał twarz.
Młodzieniec spojrzał dokoła,
I uśmiechem witającym
Do rodziców swoich rzekł:
„Usnąłem w ręku anioła,
„W białym puchu jego skrzydeł,
„Ocknąłem się w górze tam.
„Boże przyjmij moję duszę —
„Cicho wyszło z moich ust“.
„A na to oddech anioła
„Słowem boskiem mnie owionął,
„We mnie spłynął święty śpiew:
„Powracaj dziecie w świat trudów,
„Krzyż i berło, miecz i księga
„Godłem przyszłych twoich prac,
„A pamiętaj, posłannictwo
„Z jakich króle biorą rąk.
„Pamiętaj, że tu koronę
„Najświetniejszą z wszystkich koron
„W swoim skarbcu chowa Bóg;
„A do niéj wszystkie klejnoty
„Tam na ziemi zebrać musisz;
„Co tam zdziałasz, błyśnie tu,