Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom XII.djvu/170

Ta strona została uwierzytelniona.


I garsteczkę prosi soli.
„Héj Mamuniu, do niéj rzecze,
„Łyżka masłaby się zdała“.
Niecierpliwość babę piecze,
Łyżkę masła w garnek wkłada;
Potem cygan jéj powiada:
„Héj Mamuniu, czy tam w chacie,
„Krup garsteczki wy nie macie?“
A baba już niecierpliwa,
Końca, końca tylko chciwa,
Garścią krupy w garnek wkłada.
Cygan wtenczas czas swój zgadł
Gwóźdź wydobył, kaszę zjadł.
Potem baba przysięgała
Niezachwiana w swojéj wierze,
Że na swe oczy widziała,
Jak z gwoździa zrobił wieczerzę.

W naszéj propinacyi coś pono tak spadnie,
Kto cygan, a kto baba, łatwo każdy zgadnie.






MOTYL.




Białych motyli krocie pędzi ponad kwiaty;
Jeden tylko był strojny w złoto i szkarłaty,
Cud piękności!... Czém prędzéj!... przypnijcie żelazem!
Tak świetność z męczeństwem idą często razem.