Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom XIII.djvu/058

Ta strona została uwierzytelniona.


Wtenczas czeka cię tylko ponura budowa,
Na któréj ciemnéj bramie wyryte te słowa:
Hospitale incurabilium.





WET ZA WET.




Cóż to, Panie sąsiedzie? jakaś kwaśna mina?
Czy ci literatura przykrzyć się zaczyna?
Niech ją tam licho bierze, tę literaturę,
Co mi, jakby z węgorza, żywcem ściąga skórę;
Oprócz nieprzyjemności nic mi nie przyniosła;
Lepiéj było jakiego chwycić się rzemiosła.
Wprawdziem nauk nie skończył, nie czytałem wiele,
Ale moi koledzy, szkolni przyjaciele,
Wierutne niedołęgi, wierutne a przecie
Doszli do niejakiego rozgłosu po świecie.
Czemuż nie miałbym zrobić, co oni zrobili?
Wszakże, jak mówią, święci garnków nie lepili;
Chciałem więc lepić śmiało — lecz w jakim zawodzie?
Trzeba było przed wszystkiém myśleć o nagrodzie.
Głupie dzieła spieniężyć tacy tylko mogą,
Co już w literaturze jedną stoją nogą;
Teatr ma często nadto tandetnych towarów,
A Igiel[1] nie chce wierszy za paczkę cygarów.

  1. Lwowski antykwarz.