Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom XIII.djvu/077

Ta strona została uwierzytelniona.


„Nikt jéj nie zmienia, — traci kto narusza
„Stepem stanęła, puszczą moja dusza;
„Przekleństwo dawnych, wzgarda nowych braci
„Cel urągania z mowy i postaci.
„Sam pośród ciżby został nowowierca;
„Ni jednéj ręki, ni jednego serca!
„Natura przed nim zatrzasnęła wrota,
„W progu pełzała podrzutna sierota;
„Zamęt, rozwiązłość, występek i zbrodnia,
„Nowa ojczyzna przyjęły wychodnia
„I coraz niższe, niższe dając stopnie,
„Na dno spodlenia... O! strasznie! okropnie!
„Wróć mnie tułaczem bez ziemi, ni strzechy,
„Podwój palące nieodkupne grzechy,
„Teraz, dziś, zaraz, niech piekłem goreję,
„A wróć mi jeszcze wiarę i nadzieję!“
— „Aj, aj, świętoszku, kiedy skrucha szczera,
„Klasztor w Zagórzu w mglistą dal poziera,
„Białe tam mnichy, dzwony głośne dzwonią;
„Idź, wezmą grzechy, wiary ci nie wzbronią.“
— „Gdzież są dobroczynne duchy,
„Co tę wiarę zjawić mogą?
„Gdzie są kute te łańcuchy
„Niespłacone dosyć drogo,
„Których śledczy duch nie skruszy,
„Co w otwartéj człeka duszy
„Świętą wiarę wzniecić mogą,
„Kiedy szczera chęć ją woła
„A chęć zyskać jéj nie zdoła?
„Proch z prochu, w skruchy pokorze,
„Wzdychałem prośbą nikczemną:
„O mój Ojcze, wielki Boże!