Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom XIII.djvu/118

Ta strona została uwierzytelniona.


Trzyma berła, a na berłach
Smukłe sokoły, w czarnych kapturach
Nieruchome i milczące.
Dalej na czele koni podwodnych
Pan Koniuszy, Pan Marszałek
I dworska służba w barwie herbowej.
A herbowa barwa taka:
Żupan czerwony, biały kontusik,
Pas zielony, czapka takaż;
Bo herb Junosza — w polu czerwonem
Na murawie baran biały.
Dalej nadciąga wozów dwanaście,
Na tych sieci różnej miary.
Lekkie trokówki, ciężkie parkany,
Ptasie siatki i rozjazdy.
Przy każdym wozie po jednym strzelcu
I po jednym oszczepniku,
W krótkich siermięgach, w płytkich chodakach,
Robią tylko pieszą służbę.
I znowu idzie wozów dwanaście
Pod spiżarnią, pod piwnicą,
Pod stosem rondli, kotłów baniaków,
Psiej i pańskiej kuchni razem.
Teraz dopiero serce taboru,
Pośród psiarzy, dojeżdżaczy,
Mrowie okiem niezliczone
Hałaśliwo idzie psiarnia.
Sto sfór ogarów, gończych, tropowców,
Różnej maści, różnych miotów,
I dziesięć drążków swojskich kundysów,
A brytanów drugie tyle,