Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom XIII.djvu/146

Ta strona została uwierzytelniona.


A Hanna krat się chwyciła,
Wyjęknęła: Matko moja!
I upadła na jej grób.
Zemdloną Niczyj pochwycił,
Drogi ciężar, drogą zdobycz
Do swéj łodzi spiesznie niósł —
Niebo mu się otwierało,
I aniołów śpiewał chór.
Wtem drzewa ożyć się zdały,
Z poza każdéj olchy wkoło
Wybiegł zbrojny, liczny lud.
Daremnie Niczyj wstrzymany
Walczył wściekle, rozpaczliwie,
Pod natłokiem musiał paść.
Wtenczas Cześnik w głos się zaśmiał,
A po wszystkich przeszła dreszcz.




OBRAZ V.

Noc duszna, niebo bez gwiazdy,
Chmury płowe nizko wiszą,
Jakby zdusić chciały świat.
Bez szumu wody nurtują,
Bez szelestu lecą liście,
Nigdzie głosu, nigdzie tchu.
Dwór Łowczycki w głuchéj ciszy,
Światła zgasły, wszystko śpi.
A kiedy Hannę wpół martwą
Ojciec wczoraj napadniętą