Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom XIII.djvu/147

Ta strona została uwierzytelniona.


Do klasztoru kazał wieść;
Tu inna postać przybywa,
Noga bosa, odzież w szmaty,
Rozczuchrany, długi włos;
Przez przekopy, przez zagrody
Jak cień czarny szybko mknie.
Dobiega, staje pod murem,
Gdzie podziemnie zakracionych
Wązkich okien długi rząd.
Od jednéj kraty do drugiéj
Pełza, czołga się na klęczkach,
Puka, słucha, patrzy w głąb...
Aż przy szóstéj się zaśmiała,
I wyrzekła kilka słów.
— „Halinko! moja Halinko!
Głos zawołał z po za kraty,
„Ratuj! ratuj! ratuj mnie!“
— „Ratować ciebie nie będę,
„Ty mój ptaszku, ty słowiku,
„Ty kochanku drogi mój;
„Ty mój miły, ty przeklęty,
„Bez czci wiary, druchu ty!
„Ja z Panią razem chowana,
„Sama byłam jak panienka
„Najpiękniejszą w całéj wsi.
„Jak tarki miałam oczęta,
„Jak krew z mlekiem świeże lica,
„Jak paciorki ząbków rząd.
„Najpiękniejsza byłam we wsi,
„Za mną chłopców brzęczał rój.
„Sukmanki, wstążki, korale,
„I pierścionek szczero-złoty,