Strona:PL Antologia poetów obcych.djvu/075

Ta strona została uwierzytelniona.


Łódko moja, zwolnij biegu,
Weźmiem z sobą zapas wina!
Kiedy pełny dzban wychylę,
Krew mi raźniej zadrga w żyle,
W oku błyśnie skra;
Potem dalej! — Liść co leci,
Jednej chwili marne dzieci...
Płyńmy łódko ma!

A tam znowu, gdzie ta strzecha
Pochylona nad falami:
Młode dziewczę się uśmiecha...
Spiesz dziewczyno w podróż z nami!
Usta nasze całus sklei:
Z każdym trunkiem po kolei
Zapoznać się trza...
I znów dalej! Liść co leci,
Jednej chwili marne dzieci:
Płyńmy łódko ma!

Tak wciąż świeże plotąc wianki,
Gdy już próżny — gdy już licha:
Rzucać kielich dla kochanki,
A kochankę dla kielicha!
Z wiosną, z pieśnią i z dziewczyną,
Nie znać nigdy, co złe wino,