Strona:PL Antologia poetów obcych.djvu/093

Ta strona została uwierzytelniona.


Czysta, choć w form niewieścich pochwywcona pęta,
Lilja by mu z pod dłuta wyszła uśmiechnięta,
Albo kwiat, duchem mistrza przyzwany z nicości:
Lotus, którego sztuce nauka zazdrości.

Przybądź! wzywam cię, piękna, z oczyma boskiemi!
Pamiętam, gdym raz pierwszy ujrzał cię na ziemi,
Dzień był złoty. Opowiedz tej chwili wspomnienie,
Czy i twoją myśl w słońca ubiera promienie?
Uśmiechasz się. Dłoń twoją powierz mojej dłoni,
Chodź, luba. Świat jest pełen melodyi i woni,
A w mroku drzew kwitnących, pod sklepem błękitu,
Rozkosznie łączka wabi, miękka, z aksamitu.

Wiktor Gomulicki.