Strona:PL Antologia poetów obcych.djvu/209

Ta strona została uwierzytelniona.


Marjo! bierz serce w ofierze
A serca zabliźnij ranę!

Uzdrów me serce zbolałe...
A dusza moja stęskniona
Będzie Ci śpiewać co rano:
O Marjo! bądź pozdrowiona!“

III.

Na łożu, w cichej komorze,
Śpi syn — i matka spoczywa.
Nagle, do chaty, z lazurów
Najświętsza Panna przybywa...

Schyla się lekko do łoża,
I dłoń, jasności promyka,
Kładzie choremu na serce,
Patrzy nań chwilę — i znika.

Matka to we śnie widziała...
Dziwny jej ciężar dolega;
Zrywa się ze snu wylękła
I drząc, do łoża przybiega.

Tam leżał syn jej nieżywy,
Z białym krzyżykiem u ręki!