Strona:PL Antologia poetów obcych.djvu/227

Ta strona została uwierzytelniona.


Uderzył wiosłem spienione fale,
Ostatniej siły próbójąc w szale,
Zakrwawia ręce, ucieka ztąd!

Widać Göslingen skalne szeregi
Na wschód Homborgu ściele się Zund;
Fale złośliwie biją o brzegi,
Dwie stóp pod wodą — kamienny grunt.
Wre tam i kipi — szumi i pryska,
W dzień jasny nawet jakby z ogniska.
Łódź jego spieszy w ten wir szalony,
I wnet uchodzi w kamienne strony,
O które biją bałwany wód.

Dzielnego majtka — łódka uchodzi,
Mija iglaste odłamy skał;
Za nim tuż płynie w spuszczonej łodzi
Piętnastu majtków, falując w czwał.
Z rozpaczą w sercu na wodnej drodze
Zawezwał Boga w najwyższej trwodze,
Wołając: „Panie! tam w domu żona,
Biedna, ach biedna, jęczy zglodzona,
Dziecię chce chleba i cierpi głod!“

Lecz głośniej wrzeszczy piętnastu z łodzi,
Jak przy Lingrönie tak było tam: