Strona:PL Antologia poetów obcych.djvu/248

Ta strona została uwierzytelniona.


Lecz on go, na uciechę gosposi, jednym tchem
Wypróżnił — i na stole postawił z suchem dnem.

Skald siedząc podle króla, śród harfy dźwięcznych brzmień,
Pieśń zawiódł o miłości przesławnej po dziś dzień,
Jak Hagbart kochał Sygnę, cud dziewę śnieżnych stron:
Roztaił piersi bojan serdeczny jego ton.

Raj śpiewał zmarłym w boju, o bogach ciągnął rzecz
Na lądach i na morzach wysławiał ojców miecz;
Zabrzękły w krąg oręże, na lica wybiegł żar,
A puhar płynie kołom i mnoży szczęsny gwar.

Do późna ucztowali; ugościł wszystkich król,
Na długo szumiał w głowach bojanom święty Jul,
Aż w końcu trosk pozbyci sny błogie roić szli:
Cóż — kiedy Ryng zgrzybiały, przy młodym kwiatku śpi!...

Józef Grajnert.