Strona:PL Antologia poetów obcych.djvu/256

Ta strona została uwierzytelniona.


A wino... Wina prędzej niech mi dadzą,
Niech płacze we mnie łez czerwonych falą,
Łez, co jak iskry piorunowe palą
I martwych wskrzesić mogą swoją władzą.

A teraz skrzypce! Cyganie, graj żwawiéj!
Płacę ci szczodrze... graj!... niechaj utonie
Smutek mój cały w skocznych dźwięków łonie!
Niech wie wesołość — że się Madyar bawi!

Wład. Sabowski.




MÓJ PEGAZ.
(Z PETÖFIEGO.)

Pegazem moim nie angielski koń
Wysmukły, wiotki, z szczudłowemi nogi;
Nie moim stępak meklemburskich błoń,
Niezdarny, wielki i ciężki do drogi.

Pegazem moim, kary jako mrok,
Węgierski rumak, krwi madyarskiej czystej,
Z roskoszą słońce swój zatapia wzrok
W zwierciedle jego sierści jedwabistej.