Strona:PL Antologia poetów obcych.djvu/270

Ta strona została uwierzytelniona.


O! wielka, śliczna, przyrodo dziewicza!
Jak bożek pada na Italskie róże,
Kto kona w blaskach twojego oblicza.




II.
TCHNIENIE PIĘKNA.

Ileż myśli wylęgłych w cieniu i tęsknocie,
Jakiż poziomych chęci odmęt wartogłowy,
Szturmują do lepianki biednej mojej głowy,
Grożąc zburzeniem boskiej i mojej robocie!

Lecz skoro w nią, jak bóstwo w tajemnym przelocie,
Wiew piękna tchnie pogodą niebiańskiej odnowy,
Lepianka ta, w firmament rośnie brylantowy,
I tłum spostrzega na niej gwiazd błyszczących krocie.

O rajski! przenajczystszy piękności powiewie!
Otchnij i zbaw mą dusze! na tym trucizn łanie
Siej obłok róż dziewiczych, jak siewca przy siewie,

Niech pod nim wypięknieje i śliczną się stanie
Pieśń moja, i we własnym rozkochany śpiewie,
Niech ogłuchnę na ciemnej gawiedzi sykanie.