Strona:PL Antologia poetów obcych.djvu/326

Ta strona została uwierzytelniona.


Krówka dojna, karmicielka.
W tem, raz, czarnobréwa
Białolica, młoda, hoża,
Przyszła mołodyca
Na futorek ten szczęśliwy,
Jako najemnica.
— „Cóż? weźmiemy, Naściu?.. dobrze?“
Pyta starowina.
— „A weźmiemy... starzyśmy już,
Słabi, — a dziecina,
Choć to ono i podrosło,
Ale zawsze trzeba
Tuptać jeszcze koło niego.“ —
„I ja wiem, że trzeba,
Bo ja także część roboty
Miałem, chwała Bogu...
Poddeptałem się. Więc dobrze:
Cóż weźmiesz, niebogo,
Na rok, czy jak?
— „Tak, co dacie.“
— „Nie! ty licz gdy płacą;
Trzeba, doniu, liczyć pieniądz
Zarobiony pracą,
Bo jak ludzie powiadają:
Nie licząc, nie mamy,