Strona:PL Antologia poetów obcych.djvu/327

Ta strona została uwierzytelniona.


A więc może tak, niebogo:
My ciebie nie znamy,
Ani ty nas. A pomieskasz,
Rozpatrzysz się w chacie,
Rozpoznamy i my ciebie; —
Wtedy o zapłacie
Pomówimy, czy tak?“
— „Dobrze.“
— „Więc rozgość się w chacie.“

Zgodzili się. Mołodyca
Rada i wesoła,
Jakby pana poślubiła,
Zakupiła sioła...
Czy to w chacie, czy na dworze,
Czy koło bydlątka —
I wieczorem i do świtu,
A koło dzieciątka
Tak i ślęczy, niby matka,
I zawsze jej mało:
To go czesze, myje, niańczy,
To koszulkę białą
Co dzień boży chłopcu wkłada;
Śpiewa mu, swywoli,
Wózki robi, a w niedzielę
Z rąk wziąć nie pozwoli.