Strona:PL Antologia poetów obcych.djvu/332

Ta strona została uwierzytelniona.


Pochylony szedł powoli,
Jakby dawnej szukał doli,
Co uciekła gdzieś wodami,
Co rozniosła się wiatrami —
A wspomnieniem jeszcze mami!
............
Co go proszą, aby wstąpił,
Przyjął czego Bóg nie skąpił:
Pszonną kaszę[1] a na mleku,
Kilka wrących czasz krupniku,[2]
I na miękkiem, świeżem sianie
Będzie w izbie miał posłanie,
(Lirnik Semen, chociaż stary,
Klął na puchy jak na czary) —
Nie chcąc krzywym być nikomu,
Przysiadł chwilę, zwłaszcza z dziatwą,
Lecz zatrzymać go nie łatwo —
Do nas spieszył jak do domu,
Bo pięćdziesiąt lat z okładem
Kędyś, znał się z moim dziadem.
............
Mija lato, mija zima
Jedna, druga — dziada niéma!
Może poszedł w Ukrainę,
Bo zatęsknił w stepy sine;

  1. Pszonna kasza, jaglana.
  2. Krupnik, wódka z miodem przepalana.