Strona:PL Antologia poetów obcych.djvu/337

Ta strona została uwierzytelniona.


Włos mi buja w koło głowy;
W imię Boże, w czyste błonia
Jak łódź w morze puszczam konia;
Tętni pierś powietrzem sinem,
A mój wrony, ucieszony,
Parsknie, łyśnie łba gwiazdeczką,
To jak panna dół przeskoczy,
Zarży, dźwięknie znów uzdeczką.

Jak szalony, na wsze strony,
W krąg po stepie niosę oczy,
Jak się ścieli w blasku słońca
Niby marzeń moich pole,
Aż w tło nieba, tam, bez końca,
Czysty, senny a uroczy.
............
Gdy po pracy my wieczorem,
Niewolnicy, z dumką sobie
Siedli w wieży nad Bosforem,
Smutni, jak na dziecka grobie,
Patrząc na to dziwne morze,
Jak zaklęte, martwe, senne
Czarne, głuche i bezdenne,
Niby doli naszej łoże:
Nie spoczęło wtedy ciało,
Bo nie spływał sen na oczy,