Strona:PL Antologia poetów obcych.djvu/345

Ta strona została uwierzytelniona.


Ach! odtąd mię piękność przywabia daremnie,
Ach! odtąd sen cichy uleciał odemnie.

Rozpaczą, wściekłością i żalem miotany,
Poglądam dzień cały na szal krwią zbryzgany...
Ant. Ed. Odyniec.






ORZEŁ.
(Z PUSZKINA.)

Za kratą, za lochu grubego murami,
Ja, orzeł, za młodu zamknięty, strzeżony,
Mój smutny towarzysz trzepocząc skrzydłami,
Pod oknem łup krwawy chciwemi rwie szpony.

Rozdziera, pożera i patrzy w loch dziki,
Myśl jedną, chęć jedną, w naszych duszach niecim;
Przyzywa mnie głosem, przyzywa mnie krzyki,
I zdaje się mówić: „Ulecim, ulecim!“

„My ptaki swobodne, — już pora, jedyny!
Gdzie góry, za chmury, wierzchołkiem sięgają,