Strona:PL Antoni Piotrowski - Od Bałtyku do Karpat.djvu/101

Ta strona została przepisana.


Miał sobie skowronek gniazdko na zagonie, na którym porastało gęsto żytko, bławatki, kąkol. Ostróżka pięła się po źdźbłach żyta i rozpuszczała fioletowo pąsowe strąki kwiatów i po ziemi czołgał się biały powój, który bardzo pięknie pachniał W takim otoczeniu ogromnie było skowronkowi i skowronczynie miło siedzieć, na przemian, na gniazdku, gdzie się wykłuło z jajeczek czworo skowroncząt.
Ale cóż; jednego razu przykrośkał się czarny kret z ogromnemi rękami i malutkiemi oczkami do skowronka i powiada:
— Wynoś się z temi bachorami, z tego miejsca, bo ja tu muszę akurat, w tem miejscu wykopać dziurę!