Strona:PL Antoni Piotrowski - Od Bałtyku do Karpat.djvu/79

Ta strona została przepisana.

czkiem zmartwychwstałkiem“ szturgała, to on wstanie, jak go trafię w dobre miejsce, oj nieszczęśliwa ja sierota! — i dalej baba tłuczkiem szturga.
Jak go dobrze zajechała w słabiznę, tak niby to zmartwychpowstał, ogląda się, niby się dziwuje. A ci panowie całkiem pobaranieli. Myślą sobie, co tam kapelusz, jak kapelusz, ale ten „tłuczek zmartwychwstałek“ to jest interes...
Tak powiadają:
— Dawaj nam ten tłuczek, to ci już ten kapelusz darujemy!
— Oj, moi panowie dobrodzieje, dajcie mi choć ze trzy tysiące rubli, to mi będzie krzywda! —
Tak oni mu dali dwa tysiące za ten „tłuczek zmartwychwstałek“ i polecieli.


A dla tego polecieli, że wiedzieli, że tam niedaleko umarł taki emeryt, co miał sto tysięcy emerytury, a żona po nim toby dostała tylko 3 ruble 50 kopiejek