Strona:PL Antoni Piotrowski - Od Bałtyku do Karpat.djvu/91

Ta strona została przepisana.

niby tak niechcący powiada, że onby tego stracha wypędził.
Zaraz donieśli temu dziedzicowi, że taki człowiek znający przyszedł. A że państwo spazmowali[1] w pokojach na kanapie ze strachu, więc ten szlachcic powiada:


— Sto rubli dam, tylko wypędź strachy, bo mi aż nie dobrze.
I zaraz mu dał sto rubli i dwa złote na piwo. Parobek poszedł na strych a tam za kominem siedzi djabeł i łańcuchami brzęka.
— No chodź już chodź, bo dali sto rubli — powiada parobek.

— Dobra nasza! — krzyknął wesoło djabeł i chlusnął odrazu przez dymnik na drogę i schował się

  1. Przypis własny Wikiźródeł Spazmować — gwałtownie płakać