Strona:PL Artur Oppman - Cztery komedyjki.djvu/07

Ta strona została uwierzytelniona.
Jaś.
Dziś za późno, jutro w las pobiegniemy z mamą wraz, toż to uczta będzie hej! (śmieje się).
Małgosia.
Śmiej się, bracie, śmiej się, śmiej, a mnie płakać chce się już (płacze).
Jaś.
Nie płacz, mój buziaczku z róż! lepiej — wiesz co? ty i ja zatańcujmy...
Małgosia.
Ha, ha, ha! tańczyć ci się, Jasiu, chce?
Jaś.
I zaśpiewać...
Małgosia.
Bodaj cię!
Jaś.
Dalej, siostro! — raz! dwa! trzy! toż z nas dzieci gdyby skry!
(tańczą i śpiewają).

(Piosenka).

(Pod koniec tańca i piosenki wchodzi drwal z żoną, stają na progu).


Drwal.
Dzieci! dzieci! co wam w głowie? (do żony) nawet chleba im nie damy...
Jaś.
Taniec idzie nam na zdrowie, więc tańczymy i śpiewamy.
Małgosia.
Ale głodniśmy oboje i czekamy na wieczerzę.