Strona:PL Artur Oppman - Cztery komedyjki.djvu/16

Ta strona została uwierzytelniona.
Drwal.
Pewnie z głodu gdzie pomarły! już ich nigdy nie obaczym.
Żona jego.
Z płaczem budzę się co rano i usypiam także z płaczem.
Drwal.
Nędza z niemi miłą była i głód z niemi był mnie miły.
Żona jego.
Nawet nie mam tej pociechy modlić się u ich mogiły.
(Jaś i Małgosia wbiegają).
Jaś.
Mamo! tato! wróciliśmy!
Małgosia.
Moi drodzy, ukochani!
Drwal.
Dzięki Tobie, dobry Boże!
Żona jego.
Chwała Tobie, niebios Pani!
(ściskają się).
Drwal.
Gdzieście byli? mówcie mi!
Jaś.
Czarownica nas porwała.
Małgosia.
Niegodziwa! zjeść nas chciała.
Jaś.
Spaliliśmy ją... hi! hi! hi! (śmieje się).
Żona drwala.
Czarownica! Chryste Panie!