Strona:PL Artur Oppman - Cztery komedyjki.djvu/17

Ta strona została uwierzytelniona.
Małgosia.
Już jej niema, popiół z niej.
Jaś.
A co ciastek mamy — hej!
Małgosia.
Jakie cukry na śniadanie!
Jaś.
Starczy nam na całe życie, zawsze będziem mieć co jeść.
Małgosia.
Dni wesoło będziem wieść. A ty chodzić w aksamicie będziesz, mamo!
Drwal.
Mniejsza o to! co aksamit! co nam złoto! wznieśmy modły w szczęsny czas, że nam Bóg powrócił was!
(Zasłona spada).