Strona:PL Artur Oppman - Cztery komedyjki.djvu/21

Ta strona została uwierzytelniona.
Żabi król.
Niepotrzebne mi klejnoty, i korony nie chcę złotej; wnet się skończy twój frasunek, jeśli przyjmiesz mój warunek.
Królewna.
Jaki? prędzej! prędzej mów!
Żabi król.
Nie przelęknij się mych słów.
Królewna.
Powiedz wreszcie, albo idź!
Żabi król.
Przyjacielem twym chcę być! zawsze razem, zawsze z tobą, ranną dobą, zmierzchnią dobą z jednej szklanki napój pić, z jednej misy pokarm jeść, na twym zamku jak król żyć i królewską chcę mieć cześć!
Królewna (do siebie).
Co on plecie! on i ja! to mi para! ha! ha! ha. (głośno). Gdy koniecznie tego chcesz, trudna rada, więc mię bierz, lecz ze zdroju dostań wprzód złotą kulę! cudów cud!
(Żabi król idzie do zdroju, królewna śmieje się).
Królewna.
Żaba! nie! to śmieszne zbyt! mąż mój — żaba! fe! fe! wstyd! głupie zwierzę! żyć z nim wciąż... do zazdrości byłby mąż! niechno kulę odda mi!
(Żabi król oddaje królewnie kulę, ta chwyta ją i ucieka ze śmiechem)
Cha! cha! cha! cha! hi! hi! hi!
Żabi król (goniąc ją wybiega).
Stój! zaczekaj! stój, królowo! znasz warunek, dałaś słowo! ranną dobą, zmierzchnią dobą chcę być z tobą, zawsze z tobą!