Strona:PL Artur Oppman - Cztery komedyjki.djvu/22

Ta strona została uwierzytelniona.
AKT  II-gi.

ZAMEK KRÓLEWSKI.
Król, Królewna, potem Żabi król.

Obiad.


Król (odkłada widelec).
Kto tam być za drzwiami może?
Królewna.
Nie wiem, ojcze (do siebie). Ach! mój Boże!
Król.
Słyszę jakieś chrobotanie.
Królewna.
To świerszcz pewno skrzeczy w ścianie.
Król.
Przecież klamką ktoś porusza!
Królewna (do siebie).
Na ramieniu moja dusza. Co tu robić?
Żabi król.
Ej, królewno! toć pamiętasz o mnie pewno; otwórz, otwórz mi podwoje, bo co twoje, to i moje!
(Królewna biegnie do drzwi, uchyla je nieco, lecz zatrzaskuje z pośpiechem i znowu siada za stołem).
Król.
Czemu zlękłaś się tak, córo? (śmieje się). Czy Wyrwidąb z Waligórą po dziewczynę przyszli moją? na dziedzińcu straże stoją! płonne strachy, ojciec stary także miecz ma — ba! i jaki! e! z osóbki takiej miary byłby rycerz ladajaki (po chwili). No, idź, otwórz, wyjrzyj bacznie, nim stukanie znów się zacznie.