Strona:PL Artur Oppman - Cztery komedyjki.djvu/35

Ta strona została uwierzytelniona.

zbudzę ją. Pani kumo! wstawajże, przyszedł kum odwiedzić cię (spostrzega wilka). Chryste Panie! wilk! skądże wilk się dostał tu? legł jak długi na posłanie i rżnie śpika.. Dam ja mu! o! nie ujdzie ci na sucho! strzelę bestji prosto w ucho! ale gdzie to babka stara? pewnie zjadła ją poczwara! trzeba przeciąć brzuch spasiony, nuż ratunek niespóźniony. Mam ja tutaj ostry nóż, wnet po wszystkiem będzie już! (kraje wilka, odwrócony tyłem do publiczności). Coś czerwieni się jak mak, to chrześniaczka moja! tak! ach, biedactwo! pójdź–że, dziecię! znowu jesteś na tym świecie (prowadzi Czerwonego Kapturka na sceną). Cóż tu było?

Czerw. Kapturek.
Wilk się wkradł, zjadł babunię i mnie zjadł. Jak tam ciemno w brzuchu jego! Brrr...
Strzelec.
Ach! to żarłok! dość już tego! ukarzemy wreszcie jego.
Czerw. Kapturek.
Lecz wprzód wyjmij babcię mą.
Strzelec.
To się zrobi. No raz, dwa: jest już, dziecię, babka twa!
(Wyprowadza babkę, chwiejącą się).
Babka.
Och! och! mdło — do apteki!
Strzelec.
Ja w mej torbie mam tu leki, niech powącha kuma ino!
(Przytyka butelkę do nosa babki).