Strona:PL Artur Oppman - Cztery komedyjki.djvu/44

Ta strona została uwierzytelniona.
Zosia (z uczuciem).
Przyrzekam ci!



AKT  IV-ty.

POKÓJ W DOMU KUPCA.

Zosia, Mania, Kupiec.
Kupiec.
Dzięki tobie, dobry Boże, żeś mi wrócił córkę mą!
Mania.
Już nie wrócisz hen za morze, choć tam śliczne kwiaty są.
Zosia.
Lecz potwora wciąż mi żal, ile razy spojrzę wdal. On tam biedak pewnie chory.
Kupiec.
Ech! potwory, jak potwory, toć to przecie tylko zwierz, on nie tęskni!
Zosia.
Nie, nie wierzę! tak serdecznie żegnał mnie, miał na oczach srebrne łzy; gdy nie wrócisz — rzekł mi — ty, to na śmierć zatęsknię się! trzeba spojrzeć do lusterka.
Kupiec {żartobliwie).
Dawno panna tam nie zerka.
Zosia (patrzy w zwierciadełko).
Ach! on kona! chory leży, biedny! biedny potwór mój, tato! niech służący twój po najszybsze konie bieży! jadę! muszę widzieć go. Muszę! muszę go ratować! będę pieścić i całować. Schnie