Strona:PL Artur Oppman - Moja Warszawa.djvu/101

Ta strona została uwierzytelniona.

DOROŻKARZ STAREJ DATY

Wąs sumiasty, nos ponsowy,
Twarz koloru pomidora,
Płaszcz piaskowy, granatowy —
I do sznapsa chętka skora.

Gdy ruszając śmignie batem,
Gdy rozpędzi Rossynanty,
Poznasz jazdę z tęgim chwatem,
Z wygą kutym w cztery kanty.


Dawne to czasy. Nie było wtedy jeszcze ani tramwajów (oprócz dwóch konnych, pomalowanych na niebiesko, kursujących pomiędzy dworcem kolei Wiedeńskiej a dworcem Petersburskiej), ani elektryczności, ani telefonów, ani radja.
Natomiast miała Warszawa mnóstwo dorożek i to dwojakiego gatunku: klasy pierwszej, parokonne, ze stangretem w liberji granatowej i z bladoniebieską metalową chorągiewką przy koźle, i drugiej klasy, jednokonki, z woźnicą w liberji piaskowej i z chorągiewką żółtoczerwoną.