Strona:PL Balzac - Cierpienia wynalazcy.djvu/160

Ta strona została uwierzytelniona.

bić źle, jak tu narobiłem, z intencjami najlepszemi w świecie. Są ludzie-dęby, ja jestem może tylko wdzięcznym bluszczem, a mam pretensję być cedrem. Oto mój bilans. Ten rozdźwięk między środkami a pragnieniami, ten brak równowagi będzie zawsze udaremniał me wysiłki. Istnieje w sferze literackiej wiele takich charakterów: a to z przyczyny nieustannych dysproporcyj między umysłem a charakterem, między pragnieniem a wolą. Jaki byłby mój los? mogę to z góry odgadnąć przypominając sobie kilka dawnych sław paryskich, dziś zupełnie zapomnianych. Znajdę się na progu starości, przedwcześnie zużyty, bez majątku, bez szacunku u ludzi. Cała moja obecna istota wzdryga się przed podobną starością: nie chcę być łachmanem. Droga, ubóstwiana siostro, jeśli zbyt drogo opłaciliśmy przyjemność jaką znalazłem w tem aby ujrzeć ciebie i Dawida, pomyślcie kiedyś iż była to cena ostatniego szczęścia biednej istoty która was kochała!... Nie dowiadujcie się o mnie, ani o mój los: na to mi się choć zda inteligencja aby doprowadzić do skutku mój zamiar. Rezygnacja, mój aniele, jest codziennem samobójstwem; co do mnie, mam zapas rezygnacji tylko na jeden dzień, skorzystam z niej dzisiaj...

„Godzina druga w nocy.

„Tak, już postanowiłem. Żegnaj więc na zawsze, droga Ewo. Doświadczam pewnej słodyczy na myśl, że już będę żył tylko w waszych sercach. Tam będzie mój grób... nie chcę innego. Jeszcze raz, żegnajcie!... To ostatnie słowo brata twego

„Lucjana“.

Napisawszy ten list, Lucjan zeszedł bez hałasu, położył go na kolebce małego Lucusia, złożył na czole uśpionej siostry ostatni zwilżony łzami pocałunek, wyszedł. Zgasił świecę w szarzejącym blasku, i, spojrzawszy ostatni raz na stary dom, otworzył pocichu drzwi; ale, mimo tych ostrożności, obudził Kolba, który spał na materacu rozciągniętym na ziemi w hali.
Gdo icie?... zakrzyknął Kolb.