Strona:PL Balzac - Cierpienia wynalazcy.djvu/42

Ta strona została uwierzytelniona.

wione przez sprytnego dandysa, który umiał nadać swej zawiści i nienawiści pozory współczucia, przyjacielską formę niepokoju o przyszłość wielkiego człowieka, wreszcie barwę szczerego uwielbienia dla talentu. Rozwiódł się nad błędami Lucjana, które pozbawiły go poparcia najwyższych osobistości, jak również unicestwiły dekret wracający mu nazwisko i herby rodziny de Rubempré.
— Gdyby brat pani miał życzliwego doradcę, byłby dziś na drodze do zaszczytów, byłby mężem pani de Bargeton; ale, cóż pani chce, opuścił ją, znieważył. Została hrabiną Sykstusową du Châtelet, ku wielkiemu swojemu żalowi, kochała bowiem Lucjana.
— Czy podobna?... wykrzyknęła pani Séchard.
— Pani brat, to orlątko, oślepione pierwszemi promieniami zbytku i sławy. Kiedy orzeł spada, któż zgłębi dno przepaści, które go zatrzyma? Upadek wielkiego człowieka mierzy się zawsze wysokością lotu.
Ewa wróciła przerażona tem zdaniem, które przeszyło jej serce jak strzała. Zraniona w najtkliwsze punkty duszy, zachowała w domu głębokie milczenie; ale niejedna łza spłynęła na lica i czoło dziecięcia które karmiła. Tak trudno jest rozstać się ze słodkiemi złudzeniami siostrzanej miłości, iż Ewa nie wierzyła jeszcze Eugenjuszowi de Rastignac; chciała usłyszeć głos prawdziwego przyjaciela. Napisała zatem wzruszający list do d’Arhteza, którego adres dał jej w swoim czasie Lucjan, w epoce entuzjazmu dla Biesiady. Oto odpowiedź, jaką otrzymała:

„Pani!

„Pyta pani o prawdę co do Lucjana; pragnie pani zdać sobie sprawę z jego przyszłości; aby mnie zachęcić do szczerej odpowiedzi, donosi mi pani, co jej powiedział w tej mierze pan de Rastignac, pytając czy powyższe fakty są prawdziwe. O ile mnie tyczy, trzeba sprostować, na korzyść Lucjana, objaśnienia pana de Rastignac. Lucjan uczuł wyrzuty, przyszedł pokazać mi krytykę