Strona:PL Balzac - Kontrakt ślubny; Pułkownik Chabert.djvu/63

Ta strona została przepisana.

— Nie chodzi o uczucia, rzekł stary rejent chcąc powstrzymać klienta, my tu załatwiamy interesy trzech pokoleń. Czy myśmy przejedli brakujące miljony? My pragniemy jedynie rozwikłać trudności, których jesteśmy niewinni.
— Bierzcie nas i nie handryczcie się, mówił Solonet.
— Handryczyć! handryczyć! Pan nazywasz handryczeniem bronić interesów dzieci, ojca i matki, mówił Mathias.
— Tak, ciągnął Paweł, żałuję marnotrawstwa mej młodości, które mi nie pozwala zamknąć tej dyskusji jednem słowem, tak jak pani żałuje swego niedoświadczenia i swej mimowolnej lekkomyślności. Bóg mi świadkiem, że nie myślę w tej chwili o sobie, skromne życie w Lanstrac nie przeraża mnie; ale czyż nie trzebaby pannie Natalji wyrzec się swoich upodobań, przyzwyczajeń? To zmienia naszą egzystencję.
— Skądże tedy mój mąż brał swoje miljony? rzekła wdowa.
— Pan Evangelista prowadził interesy, rzucał się w wielkie spekulacje, puszczał okręty i zarabiał znaczne sumy; my jesteśmy właścicielem ziemskim, którego kapitał jest uwięziony, a dochody niewzruszone, odparł żywo stary rejent.
— Jest jeszcze sposób pogodzenia wszystkiego, rzekł Solonet, który, rzuciwszy to dyszkantem, nakazał milczenie trojgu pozostałym, ściągając ich spojrzenia i uwagę.
Młody rejent podobny był do zręcznego woźnicy, który trzyma w ręku lejce czwórki koni i bawi się tem aby je popędzać lub wstrzymywać. Rozpalał namiętności, to znów uspokajał je, trzymając w ciągłej emocji Pawła, którego życie i szczęście były oraz po raz zagrożone, oraz swą klientkę, która nie orjentowała się jasno w tych manewrach.
— Pani Evangelista, rzekł po pauzie, może oddać dziś jeszcze pięcioprocentową rentę i sprzedać swą realność. Wycisnę z tej nieruchomości trzysta tysięcy, sprzedając ją parcelami. Z tej sumy, odda panu stopięćdziesiąt tysięcy franków. Tak więc, matka da wam dziewięćset pięćdziesiąt tysięcy natychmiast. Może to nie jest