Strona:PL Balzac - Kuzynka Bietka. T. 1.djvu/134

Ta strona została skorygowana.

— Twoja matka jest dobra, szlachetna i zacna kobieta, odparł ojciec głęboko upokorzony, mimo że dość rad z tego wyznania.
— Wczoraj powiedziała mi, że pozwalasz jej sprzedać djamenty aby mnie wydać za mąż; ale ja chciałabym, aby mama została przy swoich djamentach, a ja żebym dostała męża. Otóż, zdaje mi się że znalazłam człowieka, konkurenta odpowiadającego programowi mamy.
— Tam!... na placu Karuzelu!... w ciągu jednego ranka?...
— Och, ojczulku, choroba dawniej sięga[1], odparła figlarnie.
— No, no, córuchno, opowiedz wszystko swemu ojczulkowi, spytał pieszczotliwie, pokrywając niepokój.
Otrzymawszy rękojmię bezwzględnej tajemnicy, Hortensja opowiedziała treść swoich rozmów z kuzynką Bietką. Następnie, za powrotem, pokazała ojcu słynną pieczątkę, jako dowód rozsądku swoich kombinacyj. Ojciec podziwiał w duchu głęboką przemyślność dziewczęcego instynktu, poznając prosty plan, jaki ta idealna miłość podsunęła jednej nocy niewinnej dziewczynie.
— Ujrzysz arcydzieło, które kupiłam, zaraz je przyniosą, i mój Wacław przyjdzie także... Autor takiego dzieła musi zrobić majątek; ty, przez swoje stosunki, wyrobisz mu zamówienie na pomnik, potem mieszkanie w Akademii...

— Ależ ty pędzisz! wykrzyknął ojciec. Toż, gdyby

  1. Mon mal vient de plus toin, znany cytat z Fedry Racine’a.