Strona:PL Balzac - Kuzynka Bietka. T. 1.djvu/254

Ta strona została skorygowana.

Henryka, którego ogarnęła spojrzeniem przepojonem miłością. Ależ, mój drogi kocie, ja jestem zamężna; jesteśmy w Paryżu, nie w stepach, pampasach, puszczach Ameryki. Mój dobry Henryku, mój pierwszy, mój jedyny kochanku, posłuchaj. Mój mąż, skromny zastępca naczelnika w ministerjum wojny, chce zostać naczelnikiem i oficerem Legii honorowej; czy ja mu mogę bronić tej ambicji? Ot, dla tej samej przyczyny, dla której zostawiał nam obojgu zupełną swobodę (będzie temu niedługo cztery lata, pamiętasz, niegodziwy?...), dziś Marneffe narzuca mi pana Hulot. Nie mogę się pozbyć tego okropnego dyrektora, który sapie jak foka, ma płetwy w nozdrzach, i który od trzech lat postarzał się o dziesięć, chcąc udawać młodego; jest mi tak wstrętny, iż, nazajutrz po dniu w którym Marneffe zostanie naczelnikiem biura i oficerem Legii...
— O ile będzie miał więcej?
— Trzy tysiące franków.
— Dam mu je dożywotnio, odparł baron Montez; opuśćmy Paryż i jedźmy...
— Dokąd? rzekła Walerja, przybierając jedną z owych minek, któremi kobiety drwią sobie z mężczyzn niezdolnych się im oprzeć. Paryż jest jedynem miastem gdzie możemy żyć szczęśliwie. Zanadto zależy mi na twojej miłości, abym chciała patrzeć na jej powolny skon, w razie gdybyśmy się znaleźli sami gdzieś na pustyni. Słuchaj, Henryku, jesteś jedynym człowiekiem którego kocham w świecie; wyryj to sobie w twej tygrysiej czaszce.
Kobiety wmawiają zawsze w mężczyzn, z których