Strona:PL Balzac - Kuzynka Bietka. T. 1.djvu/76

Ta strona została skorygowana.

— Z czego żyje?... spytała Hortensja.
— Ze swego talentu...
— A! daje lekcje?...
— Nie, odparła Bietka, bierze, i to twarde, od losu...
— A imię jakie ma, ładne?...
— Wacław.
— Cóż za wyobraźnię mają te stare panny! wykrzyknęła baronowa. Z tego co mówisz, możnaby ci uwierzyć, Bietko.
— Czy nie widzisz, mamo, że to Polak tak nawykły do knuta, że Bietka przypomina mu tę drobną rozkosz jego ojczyzny?
Wszystkie trzy zaczęły się śmiać, a Hortensja zanuciła: Wacławie, bóstwo ty moje! zamiast: O Matyldo... Nastąpiło na kilka minut zawieszenie broni.
— Te dziewczęta, rzekła kuzynka Bietka spoglądając na Hortensję gdy ta znów przy niej usiadła, myślą że można się kochać tylko w nich.
— Słuchaj, odparła Hortensja znalazłszy się sama z kuzynką, dowiedź mi że Wacław nie jest królewiczem z bajki, a dam ci mój żółty kaszmir.
— Królewiczem nie jest, ale hrabią!...
— Każdy Polak jest hrabią.
— Ależ on nie jest Polak, jest z Li...in..fli...
— Z Litwy?
— Nie...
— Z Inflant?
— Tak, tak, właśnie.
— Ale jak się nazywa?