Strona:PL Balzac - Kuzynka Bietka. T. 1.djvu/89

Ta strona została skorygowana.

mu się tam dławić. Trumna ta jest zawsze odziana w czarne sukno.
— A, jest i brat! wykrzyknął baron Hulot, idąc do drzwi naprzeciw hrabiego.
Uściskawszy domniemanego następcę nieboszczyka marszałka Montcornet, przeprowadził go pod rękę z oznakami przywiązania i szacunku.
Ten Par Francji, uwolniony od posiedzień z przyczyny swej głuchoty, miał piękną głowę ostudzoną latami; siwe włosy były jeszcze dość bujne aby zachować odcisk kapelusza. Mały, krępy, zasuszony wiekiem, dźwigał raźnie swą czerstwą starość; że zaś zachował nadzwyczajną żywość, przeto, skazany na spoczynek, dzielił czas między lekturę i przechadzkę. Łagodność malowała się na jego białej twarzy, w układzie, w uprzejmej rozmowie pełnej rozsądnych uwag. Nigdy nie mówił o wojnie ani o swoich kampaniach; wiedział że jest zbyt wielki aby potrzebować robić wielkość. W salonie ograniczał się do ustawicznej baczności na życzenia kobiet.
— Jesteście coś bardzo weseli, rzekł widząc ożywienie jakie baron wniósł w to małe zebranie rodzinne. A przecież Hortensja nie wychodzi jeszcze za mąż, dodał widząc na twarzy bratowej ślad melancholji.
— Zawsze na to dość wcześnie, krzyknęła mu w ucho strasznym głosem kuzynka Bietka.
— Oj, ty, ty, złe ziarno które nie chciało kwitnąć! odparł śmiejąc się.
Bohater z pod Forzheim dosyć lubił kuzynkę Bietkę, gdyż istniało między nimi podobieństwo. Był bez wykształcenia, wyszedł z ludu, karjerę wojskową zawdzię-