Strona:PL Balzac - Lekarz wiejski.djvu/17

Ta strona została przepisana.
Sercom zranionym mrok i milczenie.
Mojej matce.
ROZDZIAŁ PIERWSZY
Kraj i człowiek

W r. 1829, w ładny wiosenny poranek, człowiek około pięćdziesięcioletni jechał konno górską drogą wiodącą do miastecka w pobliżu Grandę Chartresuse. Miasteczko to jest stolicą ludnego powiatu, położonego w długiej dolinie. Strumień o kamienistem, często wysychającem łożysku, obecnie zasilony topniejącemi śniegami, nawadnia tę dolinę, biegnącą między dwoma równoległemi wzgórzami, nad któremi piętrzą się szczyty gór Sabaudji i Delfinatu. Mimo że krajobrazy w tych stronach posiadają pokrewne cechy, okolica, którą jechał podróżny, wyróżnia się falistością terenu oraz grą światła, jakich napróżno szukałoby się gdzie indziej. Tu dolina rozszerza się nagle i roztacza kobierzec zieleni, której stały dopływ wód daje przez cały rok miłą dla oka świeżość. Tu tartak: skromne ale malownicze budowle, zapas odartych z kory świerków, wielkie kwadratowe drewniane rury, z których woda wycieka przez szczeliny frendzlami cienkich strumyków. Tu i ówdzie chaty, ogródki pełne kwitnących drzew owocowych, budzą myśl o pracowitej nędzy. To znów domy, czerwone dachy kryte płaską i okrągłą, podobną do rybiej łuski dachówką — dostatek zdobyty długoletnim trudem. Nad każdemi drzwiami wisi