Strona:PL Beaumarchais - Wesele Figara.djvu/093

Ta strona została uwierzytelniona.

HRABIA. Przestrach twój przydaje wagi jego zbrodni.
HRABINA. On nie winien, odjeżdżał już; to ja kazałam go zawołać.
HRABIA, wściekły. Powstań, usuń się... Pani masz śmiałość przemawiać do mnie za innym!
HRABINA. Dobrze więc, mężu, usuwam się; wstaję; oddam ci nawet klucz od alkierza: ale, zaklinam cię, w imię twej miłości...
HRABIA. Mej miłości, wiarołomna!
HRABINA wstaje i oddaje klucz. Przyrzeknij, że pozwolisz odejść temu dziecku, nie robiąc mu nic złego; niech potem cały twój gniew spadnie na mnie, jeśli cię nie przekonam...
HRABIA, biorąc klucz. Nie słucham już nic.
HRABINA rzuca się na berżerkę, zasłaniając chustką oczy. Nieba! on zginie.
HRABIA otwiera drzwi i cofa się. Zuzia!...

Scena XVII
HRABINA, HRABIA, ZUZANNA.

ZUZANNA wychodzi, śmiejąc się. „Zabiję go, zabiję“. Zabij go więc pan, tego niegodziwego pazia!
HRABIA, na stronie. Ha! Cóż za nauczka! (Patrząc na hrabinę, która stoi osłupiała). I pani także udajesz zdumienie?... Ale może ona tam nie sama. (Wchodzi).

Scena XVIII
HRABINA, siedzi, ZUZANNA.

ZUZANNA podbiega do hrabiny. Niech się pani uspokoi, jest daleko, wyskoczył.