Strona:PL Beaumarchais - Wesele Figara.djvu/132

Ta strona została uwierzytelniona.
AKT IV
Scena przedstawia galerję ozdobioną kandelabrami, zapalonemi świecznikami, kwiatami, girlandami, słowem przygotowaną do uroczystości. Na przodzie, po prawej, stół z przyborami do pisania, za nim fótel.
Scena I
FIGARO, ZUZANNA.

FIGARO, trzymając ją wpół. I cóż, kochanie, zadowolona jesteś? Miodopłynna mamusia nawróciła doktora! Mimo niechęci, żeni się z nią, przeklęty wujaszek nie może już ani pisnąć; jedynie hrabia się wścieka, ostatecznie bowiem, nasze małżeństwo będzie owocem tego związku. Uśmiechnij-że się trochę z tego szczęśliwego obrotu.
ZUZANNA. Widziałeś kiedy co osobliwszego?
FIGARO. Weselszego raczej. Chcieliśmy wydrzeć jedno wiano Jego Ekscelencji; i oto mamy już dwa, a żadne od niego. Ścigała cię zaciekła rywalka, ja byłem pastwą rozjuszonej furji; i oto, nagle, zmieniła się w najlepszą z matek. Wczoraj byłem niby sam na świecie, i oto mam całą rodzinę; nie tak wspaniałą, coprawda, jak ją sobie w myślach sztyftowałem: ale wcale niezłą dla nas, którzy nie jesteśmy tak ambitni jak bogacze.
ZUZANNA. Z tem wszystkiem, drogi Figaro, z rzeczy, które układałeś, których oczekiwaliśmy, żadna się nie ziściła!
FIGARO. Przypadek lepiej się spisał niż my wszyscy, moja mała. Tak toczy się świat: człowiek mozoli się, snuje plany, ciągnie