Strona:PL Biblia Krolowej Zofii.djvu/98

Ta strona została przepisana.

przykazal. Y rzecze Ffarao: Ya puszczó̗ó̗ was, abyszczye offyerowraly panu bogu waszemu na puszczy, alye daley nye choczczye.[a] Proszyó̗, modlczye sze za myó̗ó̗. Y rzecze Moyzesz: Wynydó̗ od czyebye a pomodlyó̗ sze panu. a odydzye mucha od Ffaraona y od slug gego y od lyuda gego. Alye myó̗ dalyey nye chczycy obludzowacz, bi nye puszczyl luda offyeronwacz panu. Tedi wiszedl Moyzesz od Ffaraona. modlyl sze gest panu, gensze uczynyl podlug slowa gego, y odyó̗ó̗l muchy od Ffaraona y od slug y od luda gego. y nye ostała ny gena. Y zatwyrdzy sze szercze Ffaranowo* tako, ysze w ten czasz takyesz nye puszczil luda.

IX.

I rzecze opyó̗ó̗dz pan ku Moyseszowy: Wynydzy ku Ffaraonowy, mowze gemu: Tocz rzekl pan bog zydowsky: Puszcz lud moy, acz my offyeruge. A paklybi geszczye wzgardzyal a dzerszal gy, tocz ma ró̗kó̗ó̗* bó̗dzye nad twyiny polmy y nad konmy y nad osly y wyelbló̗dy y woły y owczamy. moor wyelmy przeczyó̗szky. A uczyny pan dzywnye myedzy sboszym Izrahelskym a zboszym Egipskym, abi nyczs owszem nye zagynó̗lo s tego, czso przyslucha k synom Izrahelskym. Ustawyl gest pan czasz, arzkó̗cz: Za yutra pan uczyny to słowo w szemy. Y uczynyl gest pan to slowo w drugy dzen, y zmarly só̗ó̗ wszitky dobitky Egipskich, alye z dobitkow synów Izrahelskych y szadne owszem nye zagynó̗lo. Y poslal gest Ffarao, abi oglyó̗dano bilo. any gest czso zagynó̗lo bilo s tego, czsosz myely Izrahelsky. Zadwyrdzylo sze gest szercze Ffaraonowo, y nye puszczyl lyuda. Y rzecze pan ku Moyszeszowy a ku Aaronowy arzkó̗cz: Weszmyczye pelni ró̗cze popyola s komyna, a rosypye gy Moyszesz w nyebo przed Ffaraonem, a bó̗dzye prooch po wszey szemy Egipskyey. Albo bó̗dó̗ó̗ wrzodowye a mó̗chyrze nó̗dó̗te* na lyudzech y na dobitku we wszey szemy Egipskyey. A wszó̗wszy popyola s komyna, y stalasta przed Ffaraonem. Ysunó̗l gym Moyszesz w nyebo, y uczynyó̗ sze rani nadó̗tich nyszytow na lyudzech y na dobitku. Any mogly czarnownyczy* stacz przed Ffaraonem a Moyszeszem przed ranamy, geszto na nich bili a po wszey szemy Egipskyey. Y zatwyrdzy pan szercze Ffaraonowy, y nye posłuchał gest gich, yakoosz gest mowyl pan ku Moyszeszowy. Y rzekl gest pan ku Moyzeszowy: Rano wstayn, a stoy przed Ffaraonem y rzeczy gemu: Tocz mowy pan bog szydowsky: Puszcz lud moy, acz my offyeruge. Albocz w tó̗ó̗to chwylyó̗ poszlyó̗ wszitky swe rany nad twe rani* na twe szercze, na twe wszitky slugi y na lud twoy, abi wydzyal, sze my nye rownya we wszey szemy. Xynyecz (ninieć) yusz wszczyó̗gnó̗ ró̗kó̗ó̗ swó̗, a poraszó̗ czyó̗ y lud twoy morem, a zagynyesz z szyemye. A przetoszem czyó̗ tak poloszyl, abich na tobye ukazal szyló̗ swó̗ó̗. a powyedzyano bó̗dze gymyó̗ twe we wszey

  1. Karta kodeksu nr 28