Strona:PL Bolesław Leśmian-Sad rozstajny.djvu/077

Ta strona została uwierzytelniona.


A szedł błędny w oddale senne, nieprzytomne —
I zapomniałem — dokąd? — i już nie przypomnę.

Jest to chwila, gdy pamięć mimo trwożnej chęci
Pocałunek na czole składa Niepamięci...
Chwila, gdy idę stepem, a noc rzuca własny
Cień, po którym chcę zgadnąć
jej zakształt niejasny...