Strona:PL Bolesław Prus - Drobiazgi.djvu/009

Ta strona została uwierzytelniona.
POD SZYCHTAMI.


Aj! rzęsisteż to kobiecisko nasza pani Maciejowa z pod szychtów, aj siarczyste! choć bez żadnej pretensji odziane. Gębę ma, bo ma, jak cielęca wątróbka, — na łbie czepiec, żeby się go rak nie chwycił, — na grzbiecie koszulinę, chlaśniętą od ramienia do ramienia, a spódnicę... ach!... schowaj się w kąt, piękna Heleno...
Siedzi sobie pani Maciejowa na belce i łata... ach! jak łata swój kraciasty, watowany kaftanik. Łata i klnie, klnie a wyśpiewuje, aż ryby uszu nastawiają:
„Bodajżeś ty skisł, paro, nim mi cię Żyd sprzedał!... Bodaj w tobie psy topili, nimeś zaszedł na wielkie utrapienie moje!... Żebyś nie ty, dawnobym już ze dwa śmietniki do góry nogami przewróciła... Hu! — ha... ha...

Oj hojna, hojna, hojna pod Pińczowem wojna,
Wszystkie krowy jałowice, tylko jedna dojna!...

Hu!... ha!...“

∗             ∗

Między ulicą Dobrą i nadwiślańskim wałem, między parkanem wodociągu i uliczką Leszczyńską, rozwala się plac obszerny jak ogród Krasińskich, pusty jak wszystkie place i złożony z dwu kondygnacyj. Niższa z nich ma postać doliny, wyższa zaś tworzy rodzaj płaskowzgórza, patrzącego ku Wiśle spadzistą i pogiętą ścianą.
Gdy woda przybiera, a na środku rzeki, zamiast łopat piaskarzy, pracują siecie rybaków, — wówczas dolina staje się jeziorkiem, przy którem strome brzegi placu wyższego for-