Strona:PL Bolesław Prus - Emancypantki 01.djvu/253

Ta strona została uwierzytelniona.
XXVIII.
WIADOMOŚĆ O SYNIE.

W kilka minut później pani Latter otrzymała list, w którym jeden ze znanych adwokatów zawiadamiał ją, że pan Eugenjusz Arnold powierzył mu „wiadomą“ sprawę i zostawił do dyspozycji pani Latter osiemset rubli, które w każdej chwili mogą być podniesione.
Pani Latter uśmiechnęła się.
„Pilno memu panu mężowi — szepnęła — ale trochę musi poczekać.“
Odsunęła szufladkę i policzyła pieniądze.
„To dla służby — myślała, dotykając jednej paczki — to dla nauczycielek... to na czas świąt... Gdybym miała jeszcze ze sześćset rubli, mogłabym na parę tygodni zamknąć usta gospodarzowi...“
„Gdybym od adwokata wzięła te osiemset rubli?... Aha, zaraz!... On natychmiast dałby znać memu mężowi, a ten — swojej nałożnicy... Nie, kochankowie!... pomęczcie się...“
Nagle zerwała się od biurka z zaciśniętemi pięściami:
— A niegodziwa Hela, przeklęta!... Mnie zmusić do spełnienia życzeń pana Lattera, bratu zawiązać przyszłość... Nie, mam tylko jedno dziecko: mego syna... A ty, potworze, zostaniesz guwernantką. I może, w najlepszym razie, będziesz kiedyś za pieniądze uczyła dzieci tego nędznika Solskiego, które powinny być twojemi dziećmi... Święta prawda, że każdy jest kowalem swego losu!...