Strona:PL Boy - Antologia literatury francuskiej.djvu/048

Ta strona została uwierzytelniona.

salem, powinnym cię czcić, służyć ci i kochać ciebie, jak swoją królową i panią?
Izold odparła:
— Nie, ty wiesz o tem, że jesteś moim panem i władcą! Ty wiesz, że twoja moc włada nade mną i że jestem twoją niewolnicą! Ach! czemu nie rozjątrzyłam niegdyś ran schorzałego lutnisty? Czemu nie dałam zginąć pogromcy smoka w trawach bagniska? Czemu, kiedy spoczywał w kąpieli, nie opuściłam nań miecza, wzniesionego już nad głową? Niestety! nie wiedziałam wówczas tego, co wiem dzisiaj!
— Izoldo, co wiesz dzisiaj? Co ciebie dręczy?
— Ach! wszystko to, co wiem, dręczy mnie, i wszystko co widzę. To niebo mnie dręczy, i to morze, i ciało moje, i życie moje!
Położyła rękę na ramieniu Tristana, łzy przygasiły promienie jej ócz, wargi zadrżały. Zapytał:
— Miła, co ciebie dręczy?
— Iż cię miłuję.
Wówczas położył usta na jej ustach.
Ale, gdy po pierwszy raz oboje kosztowali rozkoszy miłości, Brangien, która śledziła ich, wydała krzyk i, z wyciągniętemi ramiony, z twarzą zalaną łzami, rzuciła się im do nóg:
— Nieszczęśliwi! wstrzymajcie się i, jeśli możecie jeszcze, zawróćcie z drogi! Ale nie, droga jest bez powrotu; już siła miłości was ciągnie i nigdy już nie zaznacie słodyczy bez bólu. To wino napojone ziołami ogarnęło was, napój miłosny, który matka twoja, Izoldo, powierzyła mi. Jeden król Marek miał go wypić z tobą; ale Nieprzyjaciel zadrwił sobie z nas trojga i oto wy oboje wysączyliście puhar. Miły Tristanie, Izoldo miła, za karę złej pieczy którą miałam o nim, oddaję wam swoje ciało, życie; przez moją bowiem zbrodnię, wypiliście w przeklętym puharze miłość i śmierć!
Kochankowie obłapili się: w ich pięknych ciałach drgało pragnienie i życie. Tristan rzekł: