Strona:PL Boy - Antologia literatury francuskiej.djvu/325

Ta strona została uwierzytelniona.
ROZMOWA FILOZOFA Z MARSZAŁKOWĄ DE ***[1]

Miałem nie pamiętam już jaką sprawę do omówienia z marszałkiem de ***. Udałem się, pewnego rana, do pałacu; marszałka nie było w domu, kazałem się więc oznajmić marszałkowej. Jest to urocza kobieta; piękna i nabożna jak anioł; twarz pełna słodyczy; dźwięk głosu i prostota wysłowienia harmonizują z fizjognomją. Była przy gotowalni. Podano mi fotel, usiadłem i zaczęliśmy gawędzić. Parę uwag, które rzuciłem, zbudowały ją i przejęły zdumieniem: była bowiem przeświadczona, iż człowiek, który przeczy istnienia najświętszej Trójcy, jest to skończony obwieś, godzien rusztowania. Jakoż, rzekła:
Marszałkowa. Wszak to pan jesteś Krudeli?
Krudeli. Tak, pani marszałkowo.
Marszałkowa. To pan zatem nie wierzysz w nic?
Krudeli. Do usług.
Marszałkowa. Mimo to, pańskie poglądy moralne nie różnią się od pojęć człowieka wierzącego.
Krudeli. Czemu nie, o ile ten wierzący byłby, zarazem, uczciwym człowiekiem?
Marszałkowa. I stosuje pan te poglądy w życiu?
Krudeli. Jak umiem najlepiej.
Marszałkowa. Jakto, nie kradnie pan, nie zabija, nie grabi?

Krudeli. Bardzo rzadko.

  1. Utwór ten ukazał się po raz pierwszy w Correspondance secrète w r. 1776; później, w zbiorku drukowanym w Londynie, gdzie przypisano go mylnie włoskiemu filozofowi, Tomaszowi Krudeli. (To nie bajka, przełożył Boy, Warszawa—Kraków, J. Czernecki).