Strona:PL Boy - Antologia literatury francuskiej.djvu/421

Ta strona została uwierzytelniona.

rało się przez zamknięte okiennice. Odwiedziłem komnatę, w której matka postradała życie, wydając mnie na świat; tę, w której zwykł przebywać ojciec; tę, w której sypiałem w kołysce; tę wreszcie, w której siostrzane łono przyjęło pierwsze wylewy mej tkliwości. Sale były wszędzie odarte z obić, pająk snuł swą nić w opustoszałych łożach. Wyszedłem spiesznie z zamku, oddaliłem się wielkiemi krokami, nie śmiejąc odwrócić głowy. Jakież słodkie, ale jak szybkie są chwile, które rodzeństwo pędzi w zaraniu młodości, zjednoczone pod skrzydłem sędziwych rodziców! Rodzina człowieka trwa tylko jeden dzień; dech Boży rozwiewa ją jak dym. Zaledwie syn zna ojca, ojciec syna, brat siostrę, siostra brata! Dąb widzi, jak jego żołędzie kiełkują dokoła niego; nie tak jest z dziećmi ludzi!
...O brzasku, usłyszałem pierwszy dźwięk dzwonów... Około dziesiątej, wpół żywy, powlokłem się do klasztoru. Nic nie może dla człowieka być tragiczne, skoro się było świadkiem podobnego widowiska; nic nie może być bolesne, skoro się je przeżyło.
Ogromna ciżba ludu wypełniała kościół. Zaprowadzono mnie do ławki w sanktuarjum; rzuciłem się na kolana, zaledwie wiedząc gdzie jestem i na co się zgodziłem. Już ksiądz czekał u ołtarza; naraz, otwiera się tajemnicza krata, i jawi się Amelja, przystrojona z całym świeckim przepychem. Była tak piękna, było na jej twarzy coś tak niebiańskiego, że zbudziła powszechny szmer zdumienia i podziwu. Zwyciężony wzniosłym bólem Świętej, przygnieciony wspaniałością religji, uczułem iż wszystkie gwałtowne zamiary rozpływają się; siły mnie opuściły; spętany wszechpotężną ręką, w miejsce przekleństw i pogróżek, znalazłem w sercu jedynie głębokie uwielbienie i jęki pokory.
Amelja zajęła miejsce pod baldachimem. Rozpoczyna się uroczystość przy blasku pochodni, śród kwiatów i kadzideł, iżby ofiara stała się tem milszą. Przy ofiarowaniu, kapłan rozdział się z bogatych szat, zachował