Strona:PL Boy - Antologia literatury francuskiej.djvu/428

Ta strona została uwierzytelniona.

od tak groźnego dla niej postanowienia. Zaczynałem już żywić tę nadzieję, kiedy jakaś kobieta doręczyła mi bilecik; Eleonora prosiła, abym ją odwiedził na wskazanej ulicy, we wskazanym domu, na trzeciem piętrze. Pobiegłem, nie tracąc jeszcze nadziei, iż, nie mogąc mnie przyjąć w domu pana de P***, pragnie, ostatni raz, widzieć się ze mną gdzieindziej. Zastałem ją w pełni przygotowań do stałego pobytu. Podeszła ku mnie, z wzrokiem równocześnie zadowolonym i nieśmiałym, starając się wyczytać w oczach moje wrażenia. „Wszystko zerwane, rzekła; jestem wolna. Mam, z osobistego majątku, siedmdziesiąt pięć ludwików renty: to dla mnie dosyć. Zostajesz tu jeszcze sześć tygodni. Skoro odjedziesz, będę może mogła pospieszyć za tobą; może ty będziesz mnie odwiedzał“. I, jakgdyby się lękała odpowiedzi, zapuściła się w mnóstwo drobnych szczegółów, tyczących jej projektu. Na tysiąc sposobów starała się przekonać mnie, że jest szczęśliwą; że nie poświęciła mi niczego; że postanowienie, które powzięła, odpowiada jej, niezależnie od mej osoby. Było widocznem, iż zadaje sobie gwałt, i że ledwie wierzy w to co mówi. Ogłuszała się swojemi słowami, z obawy usłyszenia moich; przedłużała z gorączkową żywością swe wywody, aby opóźnić chwilę, w której moje refleksje ściągną ją z obłoków. Nie mogłem znaleźć w sercu dość siły, aby się sprzeciwiać. Przyjąłem poświęcenie, podziękowałem za nie; rzekłem iż czuję się szczęśliwy. Rzekłem o wiele więcej jeszcze: upewniłem, iż zawszem pragnął, aby jakieś nieodwołalne wydarzenie nałożyło mi obowiązek nierozstawania się z nią nigdy; przypisałem swoje niezdecydowanie delikatności, która broniła mi przyjąć ofiarę burzącą jej egzystencję. Słowem, jedyną mą myślą było wygnać precz od niej wszelką przykrość, obawę, żal, wszelką niepewność co do moich uczuć. W chwili gdy mówiłem do niej, nie widziałem nic ponad ten cel i byłem szczery w tem com przyrzekał.
Rozstanie Eleonory i hrabiego de P*** sprawiło wśród