Strona:PL Boy - Antologia literatury francuskiej.djvu/532

Ta strona została uwierzytelniona.

wiali tę jednostajną i bezcelową włóczęgę? Dobijemy trzydziestki, nieznani, samotni, zmierżeni wszystkiem i sobą; napojeni zawiścią do wszystkich, którzy w naszych oczach dojdą do celu; zmuszeni, aby żyć, uciekać się do haniebnych środków pasorzytnictwa: a nie wyobrażaj sobie, że to jest jakiś fantastyczny obraz, który wywołuję umyślnie aby cię odstraszyć. Nie patrzę systematycznie na przyszłość czarno, ale nie patrzę też i różowo; widzę jak jest. Aż do dziś, życie, któreśmy pędzili, pędziliśmy z musu; mieliśmy za wymówkę nacisk konieczności. Dziś, nie mielibyśmy żadnego usprawiedliwienia; jeżeli nie wrócimy do normalnego życia, będzie to już z umysłu, ponieważ przeszkody, z któremi musieliśmy walczyć, już nie istnieją.
— Bagatela! rzekł Rudolf, do czegóż ty zmierzasz? Z jakiej racji i w jakim celu całe to kazanie?
— Rozumiesz mnie doskonale, odparł Marcel wciąż poważnym tonem; widziałem przed chwilą, iż, tak samo jak mnie, i ciebie ogarnęły wspomnienia, które wzbudziły w tobie żal za minionym czasem: myślałeś o Mimi jak ja o Muzecie; byłbyś pragnął, jak i ja, mieć swą kochankę przy boku. Otoż, powiadam ci, nie powinniśmy już myśleć o tych istotach; nie przyszliśmy na świat jedynie poto, aby poświęcać istnienie tym pospolitym Manon. Kawalera des Grieux, który jest tak piękny, prawdziwy i poetyczny, ratuje od śmieszności jedynie jego młodość i złudzenia które umiał zachować. W dwudziestu latach, może towarzyszyć kochance za morze, nie przestając być interesującym, ale w dwudziestu pięciu wyrzuciłby Manon za drzwi i miałby słuszność. Darmo gadać, mój drogi, jesteśmy starzy; żyliśmy za wiele i za szybko; serce nasze, niby pęknięty garnek, wydaje już tylko fałszywy dźwięk: nie można być bezkarnie trzy lata kochankiem takiej Muzety lub Mimi. Dla mnie, to już skończone; że zaś chcę wziąć zupełny rozbrat z jej wspomnieniem, rzucę do ognia kilka drobiazgów, które zostawiła u mnie w czasie